Seahawks w rundzie dzikich kart

Lowlanders Białystok udało się zrewanżować Seahawks Gdynia za marcową, nieznaczną porażkę przed własną publicznością 15:18. Nad morzem zdecydowanie lepsi okazali się Ludzie z Nizin, którzy dzięki wygranej 26:7 zapewnili sobie bezpośredni awans do półfinału LFA1, który rozegrają na własnym terenie. Jastrzębie natomiast będą musiały walczyć w “rundzie dzikich kart”, gdzie zmierzą się z triumfatorem grupy B, którego poznamy dopiero za niespełna tydzień.

Białostocka obrona już w pierwszej serii ofensywnej gospodarzy pokazała, że wicemistrzom Polski nie będzie dziś łatwo. Ze świetnej strony pokazał się filar formacji obronnej Ludzi z Nizin, Zachary Blair, który zanotował sack na Josephie Bradleyu. Lowlanders w pierwszej kwarcie dwa razy zameldowali się w polu punktowym, lecz w obu przypadkach dopuszczali się również przewinień i arbitrzy słusznie nie uznali touchdownów. Już pierwsza akcja po zmianie stron dała jednak przyłożenie po 2-jardowym biegu Ryana Kasdorfa. Kopnięciem podwyższył Bartłomiej Trubaj. Atak Jastrzębi nie był w stanie poważnie zagrozić gościom z Podlasia, a ci w drugiej kwarcie powiększyli swoją przewagę. 8-jardowa akcja podaniowa dała touchdown Tomasza Zubryckiego i po podwyższeniu Trubaja mieliśmy rezultat 0:14. Seahawks w ostatnich minutach byli na połowie rywali, lecz nie udało im się zmniejszyć straty przed upływem czasu. Mieli zresztą sporo szczęścia, ponieważ podania Josepha Bradleya przechwycili Mateusz Dzioban i Grzegorz Mantur. W pierwszym przypadku po stronie gości nastąpiło przewinienie w obronie, natomiast młody wychowanek Ludzi z Nizin złapał piłkę już poza boiskiem. Nie zmieniło to jednak faktu, że podopieczni Macieja Cetnerowskiego nie zdążyli zadać rywalom ciosu w pierwszej połowie i do szatni schodzili ze stratą dwóch przyłożeń.

Już w pierwszych minutach drugiej połowy przyjezdni wywalczyli trzecie przyłożenie. Tym razem po 3-jardowym biegu w endzone zameldował się Mikołaj Pawlaczyk. Nie udało się podwyższyć Bartłomiejowi Trubajowi – jego kopnięcie zablokował Jakub Krystecki. Z biegiem czasu Seahawks wzięli się wreszcie za odrabianie strat. Krótką akcję podaniową wykończył Paweł Henicz. Jeden punkt dorzucił Przemysław Portalski i gospodarze przegrywali wówczas 7:20. Skrzydła podciął im jednak Grzegorz Mantur. Utalentowany defensive back Lowlanders zanotował – tym razem uznane przez sędziego – interception po dalekim podaniu Joeya Bradleya. Nadzieje wicemistrzów Polski na zwycięstwo pogrzebał ostatecznie Mikołaj Pawlaczyk, który popisał się spektakularnym, ponad 80-jardowym biegiem na przyłożenie w ostatniej kwarcie, ustalając tym samym końcowy wynik na 26:7 dla ekipy z Białegostoku.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Jacek Stańczak

Źródło: ligafa.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.